Odkryłem je na nowo. Do tej pory obserwowałem je z daleka i tak naprawdę, to nigdy nie zrobiłem
im dobrych zdjęć. W tym roku postanowiłem inaczej.
Ostatnie lata są takie, że rozlewiska w górze Biebrzy dość szybko znikają. Żeby bataliony mogły rozpocząć tokowiska, niezbędna jest
woda w trawie, a tego w Dolistowie nie ma. Rzeka już na dobre w korycie i smętne gromadki włóczą się po okolicznych łąkach,
płochliwe i z lekka zdezorientowane. Znalazłem więc miejsce, gdzie bataliony mają obfitość wody i pokarmu, a jest im niezbędny,
aby utrzymać ciało w dobrej kondycji. W tym roku, to rozlewiska Narwi zapewniły wystarczający areał. Tysięczne stada zaległy
okolice Wizny i przystąpiły do toków. Coś niesamowitego. Różnorodność przeogromna. Podobno nie ma samców jednakowo ubarwionych.
Moje obserwacje potwierdzają tą teorię.
Wypatrzyłem sobie niewielką kałużę na żwirówce i cierpliwie czekałem na ptaki.
Nie była to oczywiście przypadkowa kałuża. Zauważyłem wcześniej, że bataliony zlatują się do niej, jak do toalety.
Dość chętnie korzystały z tego miejsca, myjąc i strosząc potargane w walce pióra. Samice również odwiedzały to bajorko.
Każde ich pojawienie skutkowało niechybnym przybyciem kryzowanych pięknisiów. Przepych nie z tej ziemi.
Widok samicy powodował natychmiastową gotowość do odbycia godów. Cóż z tego, kiedy to wczesna faza tokowisk i płeć odmienna,
w większości jeszcze nie jest gotowa (tradycyjnie przygotowania zajmują kobietom więcej czasu), do obdarzenia tym,
co najlepsze dla ufryzowanych kompanów. A hormony w chłopakach buzują aż miło. Skutek taki, że płeć męska realizuje się w ramach
tej samej orientacji. Zachowania homoseksualne są w tym całym towarzystwie na porządku dziennym. Wielokrotnie byłem świadkiem,
jak zaloty kierowane do szarej samiczki, nie powodowały żadnego zainteresowania. Wówczas samce zajmowały się sobą. No cóż,
strój wyraźnie wskazuje, że nie są to przeciętne osobniki. Mężczyzna typowy, przecież by się tak nie ubrał.
Miejsce to jest dość popularne, świadczą o tym dziesiątki samochodów, poruszające się po żwirówce
i choć może czasem jest się złym, że po godzinie czekania i pojawieniu się aktorów na scenie, kolejny nissan terano pozbawia kałużę
wody, to jednak jestem w stanie to zrozumieć. Wielu chce to zobaczyć, bo wrażenia są niesamowite. A ptaki cierpliwie wracają
po każdym poderwaniu na swoje areny godowe. Bataliony z Wizny, są o wiele mniej płochliwe niż dolistowskie. Przebywanie w ogromnym
stadzie robi swoje. Ciekawe jest to, że wielokrotnie ptaki podrywają się do lotu, bez jakiejś konkretnej przyczyny. Myślę, że to
jakiś rodzaj lotu tokowego, bo ni stąd, ni zowąd, całe kompanie batalionów, jak na zawołanie, robią kilka kółek z wyjątkowymi
grupowymi zwrotami i znów siadają na upatrzonych wcześniej poletkach. I tak cały dzień. Gonitwa nie ma przerwy. Gdy jedne samce
wyczerpane walką i przymilaniem odpoczywają, pałkę pierwszeństwa przejmują inne osobniki.
A jak wygląda sam przebieg zalotów? Samiec stroszy pióra w lekkim pochyleniu i przemyka się
jak mysz pomiędzy innymi osobnikami, czasem kończąc pęd potyczką z rywalem. Częściej jednak konkurencja wymięka przed rozpędzonym
osobnikiem, pryskając w gąszcz trawy. Gdy już znajdzie się blisko samicy, prezentuje swoje wdzięki, strosząc kryzę i rozkładając
szeroko, równolegle do ziemi skrzydła. Następnie zamiera w bezruchu, często wkładając dziób do wody (po co?) i czeka.
Podobno wówczas samica dziobie go w kark, co jest sygnałem szczególnej akceptacji. Następnie para odlatuje ze stada, aby załatwić te
sprawy na osobności. Ja jednak takich zachowań nie obserwowałem z samicami. Jak wspomniałem wcześniej, nie są jeszcze gotowe.
Natomiast samce w swoim zapędzie stukają się po karkach aż miło i wcale nie opuszczają sceny.
Czekamy na stare koguty, kryzy jeszcze przyrastają i pewnie najlepsze widowisko przed nami.
Młodzież już szaleje, ale co będzie, gdy na arenę wkroczą samce o wieloletnim doświadczeniu? One podobno potrafią się zgrać
z gotowością samic, a obserwowane przeze mnie pojedyncze osobniki wyraźnie pokazały, że "młodzieży nie tolerują".
Będzie się jeszcze działo!